/  W podróży   /  Szkocja   /  Magiczna podróż w głąb Szkocji…
Adelphi distillery

Magiczna podróż w głąb Szkocji…

Dziś o niezwykłej destylarni, położonej na krańcu Szkocji, w północno zachodniej jej części, czyli o Ardnamurchan.
Zanim jednak o niej samej, krótka podróż do przeszłości.
Początków jej historii można dopatrywać się już w 1826 roku, kiedy to na południowym brzegu przepływającej przez Glasgow rzeki Clyde, destylację rozpoczęła destylarnia Adelphi.
Kilka dekad później, gdy wybudowano ogromny rurociąg, dostarczający wodę z jeziora Loch Katrine do miasta Glasgow, nazwę destylarni zmieniono na Loch Katrine Adelphi.

Sama destylarnia także skorzystała z rurociągu, wykorzystując dostarczaną przez niego wodę na własne potrzeby.
Zmiana właścicielska, dokonana w latach 80’ XIX wieku skutkuje rozbudową destylarni, która od tej pory, oprócz whisky jęczmiennej (single malt), rozpoczyna także produkcję whisky zbożowej (single grain), dzięki zainstalowaniu nowej aparatury destylacyjnej „Coffey Still”.
Cztery alembiki i kolumna destylacyjna pracujące pełną parą, umożliwiają tak dużą roczną produkcję, że destylarnia Adelphi staje się jedną z największych w Szkocji.
W 1906 roku dochodzi do tragedii, jedna z olbrzymich kadzi fermentacyjnych zapada się, zalewając okolicę falami alkoholu.
Skutkiem tego, rok później, wstrzymana zostaje produkcja whisky single malt, destylowana jest nadal whisky zbożowa, choć tylko do 1932 roku, kiedy destylarnia zostaje zamknięta na dobre.
W 1984 roku, w miejscu destylarni zostaje wybudowany meczet.
W tym miejscu można by zakończyć historię Adelphi, gdyby nie rok 1993, w którym potomek rodziny Walker- Jamie, postanawia wskrzesić na nowo markę Adelphi, tym razem jako niezależny bottler, czyli ktoś, kto nie mając własnej destylarni, skupuje od innych destylarni beczki z whisky, przechowuje je w magazynach i butelkuje pod własną marką.
Przygoda trwa w najlepsze przez kolejną dekadę, do 2003 roku, kiedy to na progu firmy Adelphi pojawiają się dwaj panowie – Keith Falconer i Donald Houston, z zamysłem zakupu beczki dobrej whisky na własne potrzeby.
To dwaj przyjaciele i zarazem sąsiedzi z zachodniej Szkocji.
W trakcie testowania zawartości przeróżnych beczek są tak zachwyceni ich jakością, że postanawiają zakupić całą firmę.
Mijają kolejne lata, nazwa Adelphi rośnie w siłę, jakość butelkowanej whisky jest oceniana niezwykle wysoko przez konsumentów.
Zaczyna też rosnąć kategoria whisky na całym świecie i jej konsumpcja.
Kontrakty z destylarniami na zakup beczek wypełnionych destylatem jest przy rosnącym popycie coraz trudniej odnawiać, tym samym pojawia się ryzyko wyczerpania własnych zapasów.
Jedynym rozwiązaniem jest wybudowanie własnej destylarni, co ułatwi nie tyle zakupy destylatu od innych producentów, ale własny destylat stanie się niewątpliwie środkiem barterowym.

Od pomysłu, który zaświtał w głowach właścicieli w 2007 roku, musiało minąć kolejne 7 lat, by 25 lipca 2014 roku, w obecności królewskiej księżniczki Anny, nastąpiło oficjalne otwarcie destylarni Ardnamurchan.
Nazwę zaczerpnięto od półwyspu w zachodniej Szkocji, w sąsiedztwie którego destylarnię wybudowano.
Od wielu lat podróżuję po świecie, odwiedzając destylarnie wszystkich kontynentów. I choć widziałem wiele z nich, otoczonych niezwykłym pięknem przyrody, Ardnamurchan jest jedną z tych, do których najchętniej wracam.
Dla osób, które tam jeszcze nie dotarły, kilka wskazówek, bo zdecydowanie warto i jestem pewien, że podróż i okolica zachwycą nawet najbardziej wymagających.
Lądujemy w Glasgow lub Edynburgu, wynajmujemy samochód, wbijamy w nawigację nazwę destylarni i ruszamy w mniej więcej cztero-godzinną podróż.
To co najciekawsze, co zapiera dech w piersiach, czeka nas dopiero po krótkiej przeprawie promowej Corran Ferry, do której dotrzemy po 2,5-3 godzinach jazdy.
Później zaczyna się magia.
Błękitna, turkusowa wręcz woda, skaliste klify, piaszczyste plaże, góry, dzika przyroda, wszystko to jadąc wąską, krętą, jednopasmową drogą, z usytuowanymi co chwila zatoczkami, umożliwiającymi mijankę z samochodami jadącymi z przeciwka.
Równie piękne jest położenie samej destylarni, choć utrudniony dojazd do niej był jedną z przyczyn, dla których szerokość kadzi zaciernej 3,2 metra musiała być dostosowana do szerokości najwęższego mostu na półwyspie, przez który ciężarówka musiała się z transportowaną na niej kadzią przecisnąć.
Wyposażona jedynie w dwa, miedziane alembiki, jest w stanie produkować rocznie niewiele, bo ok 400 tysięcy litrów alkoholu.
Przez kilka miesięcy produkowany jest tam destylat dymny, przez resztę roku bezdymny.
Pozwala to destylarni na dywersyfikację oferty, stąd znajdziemy w niej zarówno whisky bezdymne – np. Ardnamurchan Paul Launois lub Sauternes, wersje na wpół dymne, do zestawienia których zmieszano w odpowiednich proporcjach destylaty dymne i bezdymne- np. Sherry Cask lub Cask Strength, a także edycje bazujące wyłącznie na destylacie dymnym, jak chociażby Ardnamurchan single cask CK66, zabutelkowany w całości na Polskę.
Destylarnia należy do niewielu, które można określić mianem ekologicznych.
Już nawet sama architektura budynku, zaprojektowana przez Organic Architects, powstała z myślą o dopasowaniu do lokalnej architektury, by nie drażnić wyglądem miejscowej społeczności.
Elektryczność wytwarza generator wodny, umiejscowiony w pobliskiej rzece.
Ciepło uzyskiwane jest z bojlera na biomasę, zasilanego drewnianymi chipsami, pozyskiwanymi z okolicznego lasu.

Ten rok dla destylarni jest rokiem wyjątkowym.
Hucznie obchodzona jest dziesiąta rocznica jej działalności, co należało uczcić wydaniem pierwszej w historii whisky z wiekiem na etykiecie – Ardnamurchan 10yo.
Jest to edycja, dojrzewająca przez minimum 10 lat w beczkach 1st fill Bourbon, które zostały poddane drugiej maturacji ( procesowi finiszowania) w beczkach francuskiego producenta szampana Paula Launoisa i do stworzenia której użyto wyłącznie destylatów bezdymnych.
Jeśli spytacie dlaczego, odpowiedź jest prosta.
Ardnamurchan rozpoczęła destylację w 2014 roku od produkcji destylatu bezdymnego.
Dymny spłynął z aparatury dopiero w 2015 roku. Zatem na whisky dziesięcioletnią i jednocześnie dymną musimy poczekać do 2025 roku.

Podsumowując:
Jest wiele destylarni w Szkocji produkujących whisky.
Nie wszystkie jednak są tak przyjazne dla zwiedzających, nie wszystkie położone są w tak bajecznej okolicy i nie wszystkie po odwiedzinach pozostają na tak długo w pamięci jak Ardnamurchan.
Nic więc dziwnego, że zarówno samą produkowaną w niej whisky, jak i jej odwiedziny, będę zawsze polecał z czystym sumieniem.
Ten zakątek Szkocji po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy.

Komentarze

  • 2024-12-25

    W trakcie poszukiwania w internecie informacji trafiłam na ten artykuł. Wielu osobom wydaje się, że mają rzetelną wiedzę na poruszany przez siebie temat, ale zazwyczaj tak nie jest. Stąd też moje ogromne zaskoczenie. Chcę podziękować za Twoją pracę. Zdecydowanie będę rekomendował to miejsce i regularnie wpadał, by poczytać nowe posty.

    reply

Napisz komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.