Wszystko co powinniście wiedzieć o whisky z Nowej Zelandii…
Destylarnie whisky rozsiane są po wszystkich kontynentach. Zainteresowanie tą kategorią alkoholu, przeżywa na przestrzeni ostatnich lat swoją złotą erę, w sumie kolejną, gdyż porównywalne zainteresowanie whisky i powstawanie nowych destylarni miało już miejsce w drugiej połowie XIX wieku, w końcówce epoki Wiktoriańskiej.
Różnorodność whisky wynika nie tylko z różnic kulturowych w poszczególnych szerokościach geograficznych, wynika również z odmiennego klimatu, a także oczekiwań lokalnych konsumentów.
Najlepszym przykładem niech będzie pierwsza japońska whisky Shirofuda, wydana w Japonii w 1929 roku, która jako whisky dymna, nie znalazła uznania pośród mieszkańców kraju kwitnącej wiśni.
Dopiero kolejna próba, w postaci bezdymnej, łagodnej edycji Kakubin, okazała się kurą, znoszącą do dziś złote jajka.
Ale nie o Japonii dziś chciałem opowiedzieć.
Zwiedziłem niemalże wszystkie kontynenty, na których ten trunek jest produkowany.
Szkocję, Irlandię, wiele innych europejskich miejsc, a także Japonię, Tajwan, Indie, Południową Afrykę, Amerykę Północną, Izrael.
Jedynym kontynentem, którego destylarnie nie zostały jeszcze przeze mnie odkryte jest Australia i Nowa Zelandia, ale wkrótce to się zmieni.
A jest tam wiele do odkrywania, gdyż na samej Tasmanii liczba destylarni zbliża się do 100.
Na przestrzeni ostatnich lat destylarnie Sullivan Cove czy Hellyers Road zdobywały wiele prestiżowych nagród na międzynarodowych konkursach, zatem australijska whisky też ma wiele do zaoferowania jej miłośnikom na całym świecie.
Nowa Zelandia i jej krajobrazy...
Obecny wpis chciałbym jednak zadedykować whisky z Nowej Zelandii, oraz najbardziej malowniczym krajobrazom, rozpościerającym się wokół tamtejszych destylarni.
Historia jej produkcji w tym kraju jest raczej nieznana. Początki jej sięgają lat 30’ XIX wieku, kiedy to pojawili się tam pierwsi szkoccy osadnicy, a wraz z nimi na wyspy przybyła wiedza oraz pragnienie.
Ponad 150 lat później, w 1997 roku ostatnia z tamtejszych destylarni – Willowbank została zamknięta, kończąc tym samym historię whisky na pewien czas.
Jednak jak to zwykle w życiu bywa, po burzy wychodzi słońce i właśnie taki punkt zwrotny pojawił się w obecnym millennium, kiedy to nowe destylarnie zaczęły rosnąć jak przysłowiowe grzyby po deszczu, zarówno na północnej jak i południowej wyspie.
Jedną z nich, której produkcja ruszyła w 2019 roku jest Pokeno, położona pół godziny jazdy na południe z Auckland. Usytuowana w ciepłej, często zamglonej dolinie, otoczona wulkanicznymi wzgórzami, z których spływa krystalicznie czysta woda, jest ukrytym skarbem tej malowniczej krainy. Miejscowy, subtropikalny klimat i amplitudy temperatur sprawiają, że roczne odparowywanie destylatu z beczek jest znacznie wyższe niż w Szkocji, bardziej zbliżone do gorących Indii czy nawet Tajwanu i wynosi nawet 9% rocznie, co z kolei wpływa na znacznie szybszą maturację. Jęczmień pozyskiwany jest z trzech rodzinnych farm, znajdujących się na południowej wyspie, którą z kolei pokrywają pokłady niezwykle żyznej gleby.
Do maturacji whisky wykorzystuje się głównie beczki 1st fill Bourbon, 1st fill sherry Oloroso i Pedro Ximenez oraz beczki po miejscowych winach.
Niezwykłą i niespotykaną nigdzie indziej na świecie jest beczka, wykonana z rdzennego gatunku drzewa, które porasta cały kraj, zwanego Totara, z którego już wieki temu Maorysi budowali domy, kajaki, wytwarzali broń i pojemniki do przechowywania żywności.
Totara jest równie twarda i wytrzymała jak dąb, a wypalona przed napełnieniem destylatem, naznacza go z biegiem czasu słodkimi, kremowymi nutami.
Oferta destylarni jest dość szeroka i oprócz tzw. core range w skład którego wchodzą edycje Origin, Discovery i Revelation, można w niej odnaleźć serię Exploration oraz przeróżne single caski.
Najwyżśzy czas, by whisky z Nowej Zelandii przybliżyć polskim konsumentom.